Po co kask?

Dla części narciarzy czy snowboardzistów to pytanie wydać się może banalne, niepotrzebne, oczywiste. Ale ci, którzy rozumieją potrzebę jazdy w kaskach są na polskich i zagranicznych stokach wciąż mniejszością. Większość miłośników białego szaleństwa zbyt dosłownie traktuje określenie “szaleństwo”. I zamiast dobrej zabawy i wypoczynku fundują sobie i innym białe, szpitalne sale.

Na początek kilka liczb:

  • Każdego roku na narty rusza ok. 4 mln. Polaków.
  • Wg. danych Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Polsce dochodzi do ok. 6000 wypadków narciarskich rocznie
  • W 2008 roku GOPR przeprowadziło 1554 akcji ratunkowych na polskich, poza tatrzańskich stokach, udzielając pomocy 2858 narciarzom i snowboardzistom
  • W tym samym czasie w Tatrach i na Podhalu Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe interweniowało 2024 razy.
  • Tylko w czasie ferii zimowych w 2009 roku TOPR-owcy udzielili pomocy 280 razy
  • Około 20% wszystkich urazów jakich doznają narciarze i snowboardziści to urazy głowy, połowa z nich to urazy głowy zagrażające życiu.
  • Tylko 15-20% polskich narciarzy, głównie młodych, jeździ w kasku.
  • Średnia prędkość osiągana na stoku przez narciarza czy snowboardziste wynosi ok. 40 km/h.

Nie robi wrażenia?

Zobacz co dzieje się z jednym z najbezpieczniejszych samochodów na świecie, Vovlo V70 w czasie crash testu przeprowadzonego z prędkością 40km/h.

    Po co nam kask na stoku?

    Używanie atestowanego kasku zmniejsza ilość urazów głowy o ok. 60%. Kask chroni nas w trojaki sposób. Po pierwsze chroni naszą głowę w czasie kolizji z przeszkodą (drzewo, ratrak, armatka śnieżna) lub z innym narciarzem. Po drugie znacznie ogranicza urazy głowy – w tym wstrząs mózgu w czasie upadku na stok. Po trzecie kask jest świetnym i skutecznym zabezpieczeniem naszej głowy w sytuacji, gdy po wywrotce suniemy rozpędzeni po stoku. Warto wiedzieć, że twardy zmrożony śnieg lub lód może działać na odkrytą skórę jak asfalt, powodując poważne obtarcia i rany.

    Polskie, betonowe, stoki

    Szczególnego znaczenia nabiera używanie kasku na stokach, które są sztucznie śnieżone. Sztuczny śnieg jest twardszy, bardziej przypomina kruszony lód niż puch. W ten sposób przygotowywanych stokach łatwiej tworzą się twarde, zlodzone powierzchnie, na których łatwo się wywrócić i uderzyć głową. Szczególnie snowboardziści – ze względu na specyficzny sposób poruszania się i unieruchomienie obydwu nóg na desce – są narażeni na wypadki, których efektem są poważne urazy głowy. I chociaż sporty deskowe bardziej niż narciarstwo łączą się z subkulturą, określonym stylem życia, pewną formą wolności i dozą niesubordynacji – to właśnie pośród snowboardzistów jest najwięcej użytkowników kasków.

    Zobacz jak wygląda wypadek narciarza przy prędkości ponad 150 km/h. Przeżył. Nie doznał poważnych urazów. Prawdopodobnie życie uratował mu kask.

    Moda i styl

    Kask to nie obciach. Jeżdżąc w kasku pokazujesz, że jesteś odpowiedzialny za siebie i – co najważniejsze – za innych. Poza tym producenci także i na tym polu pokazują swoją projektancką siłę. Kask może więc być modnym i atrakcyjnym wizualnie elementem stroju narciarza i snowboardzisty. To oczywiście ostatni z argumentów za, nie jedyny i nie wystarczający. Jeśli jednak może pomóc w podjęciu tak odpowiedzialnej decyzji – czemu nie!

Poinformuj innych:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Digg
  • del.icio.us
  • Gwar
  • MySpace